Przeciwutleniacze kontra wolne rodniki.
|
|
Walczą ze sobą od trzech miliardów lat. Czy ta walka ma sens? I kto ma większe szanse na zwycięstwo?
Są wszędzie: w zanieczyszczonym powietrzu, niezdrowym jedzeniu, ale przede wszystkim w nas samych. Przyczyniają się do rozwoju choroby Alzheimera, Parkinsona, nowotworów i zaćmy, przyspieszają starzenie. Wolne rodniki, bo o nich tu mowa, gdy znajdują się w nadmiarze, uszkadzają lub niszczą nasze komórki. Nic dziwnego, że w trosce o własne zdrowie chcielibyśmy pozbyć się ich z organizmu. Okazuje się jednak, że wbrew popularnym jeszcze w ubiegłym dziesięcioleciu poglądom walka z nimi nie jest prosta. A do tego nie zawsze uzasadniona.Komórkowy Wielki Wybuch W zamyśle tzw. reaktywne formy tlenu (RFT), w tym wolne rodniki, miały nam pomagać, a nie szkodzić. Organizm wykorzystuje je na co dzień do niszczenia bakterii i innych zewnętrznych agresorów. Proces ten, ze względu na gwałtowny charakter, nazwano nawet "wybuchem tlenowym". Dlaczego? Otóż komórki odpornościowe (granulocyty, monocyty i makrofagi), gdy są pobudzone, pochłaniają znaczne ilości tlenu, z którego wytwarzają niszczycielski anionorodnik ponadtlenkowy (O2•-), a w dalszej kolejności nadtlenek wodoru (H2O2). Wyliczono, że pobudzony granulocyt obojętnochłonny (neutrofil) potrafi w ciągu sekundy wyprodukować 3,2 mln anionorodników ponadtlenkowych i około 3,6 mln cząsteczek nadtlenku wodoru (H2O2). Na wytwarzaniu reaktywnych form tlenu opiera się działanie wielu leków, m.in. przeciwmalarycznych. Chodzi jednak o to, by tych reaktywnych cząsteczek nie powstawało w nas zbyt wiele. Nadmiar wolnych rodników poważnie osłabia bowiem skuteczność układu odpornościowego i przyczynia się do takich chorób jak zapalenie stawów, miażdżyca, astma czy różnego typu nowotwory. Także uszkodzenia tkanek wywołane chorobą alkoholową w znacznym stopniu zależą od zwiększonej liczby wolnych rodników. Niezbitym dowodem na udział tych reaktywnych cząsteczek w starzeniu się stały się genetycznie zmodyfikowane muszki owocowe odporne na ich działanie. Taki "genetyczny trik" opisany w 1994 roku w magazynie "Science", wydłużył owadom życie o 30%. Wolny rodnik się nie schowa Nic dziwnego, że organizm ma do dyspozycji wiele zabezpieczeń przed reaktywnymi cząsteczkami. Produkuje je zarówno we własnych komórkach, jak i pobiera z pożywieniem. Do pierwszej grupy należą m.in. białka enzymatyczne czy niektóre metabolity reakcji biochemicznych, do drugiej głównie witaminy i mikroelementy. W każdej z tych grup spotyka się i przeciwutleniacze hydrofilowe ("lubiące wodę" i w niej rozpuszczalne, działające głównie w cytoplazmie), i hydrofobowe (rozpuszczalne w lipidowych błonach komórkowych, a nierozpuszczalne w wodzie). Do hydrofilowych zaliczamy witaminę C (kwas askorbowy), glutation, antocyjany (barwniki roślinne odpowiedzialne m.in. za antyoksydacyjne właściwości czerwonego wina), flawonoidy (występujące np. w herbacie czy grejpfrucie). Członkowie drugiej grupy to między innymi: witamina E, ß-karoten (prowitamina A) oraz nasz wewnętrzny "strażnik" - koenzym Q (składnik mitochondrialnego łańcucha transportu elektronów). Zródło: Wiedza i życie.
Załączone pliki:
tabelka.jpg
|